Strona główna / Wpisy / Dlaczego lubimy gry w wojnę?

Dlaczego lubimy gry w wojnę?

Gra w wojnę to jedno z dziecięcych wspomnień wielu osób. Któż z nas nie udawał, że trzymany w ręku kij, drążek, czy miotła zastępują nam karabin maszynowy lub miotacz ognia, a piłki lub kamienie to niezwykle groźne granaty? Gra w wojnę, powszechniejsza jest wśród chłopców, co wynika prawdopodobnie nie tyle z uwarunkowań biologicznych, ile kulturowych. Jednak dziś także dziewczynki chętnie podejmują się tej gry – w końcu nikt im tego nie zabrania! Czy dziecięca zabawa w wojnę zawsze musi przerodzić się w pasję do wojennych gier komputerowych? A może jest jakaś ciekawsza alternatywa?

1

Nasza miłość do rywalizacji

Celem wojny jest oczywiście wygrana. Pozornie skomplikowane zasady taktyczne sprowadzają się w gruncie rzeczy do prostego stwierdzenia, że wygrywa najlepszy. Chociaż to mężczyźni od wieków uwielbiali współzawodniczyć i poprzez rywalizację pokazywać swoją wartość, także kobiety mają swój udział w świecie przezwyciężania własnych słabości.

Chęć rywalizacji nie zawsze oznacza chęci fizycznego wyeliminowania rywala. Współzawodnictwo odbywa się na różnych polach. Dziś w czasach względnego pokoju nie walczymy ze sobą przy pomocy broni, ale konkurujemy na wielu innych polach – w pracy, w życiu prywatnym, w sporcie. Taka rywalizacja, prócz ogromnych emocji, stanowi paliwo napędowe nauki, sztuki, technologii, sportu. Bez rywalizacji nie byłoby postępu.

Skierowanie uwagi na sport!

Czy jeśli nasze dzieci bawią się w wojnę, powinniśmy czuć zaniepokojenie? Nie! Warto jednak tę energię współzawodnictwa wykorzystać w kreatywny sposób – najlepszym rozwiązaniem jest oczywiście sport. Sporty drużynowe, jak i indywidualne opierają się na konkurencji. Rywal powinien zostać pokonany przez nasz talent, predyspozycje i odpowiednie nastawienie. Podobnie jak w wojnie – wygrywa najlepszy. Im wcześniej zaczniemy trenować daną dyscyplinę, tym większa szansa na sukces.

2

Nie tylko gry komputerowe

3Nie ukrywajmy, że z chęci współzawodnictwa się wyrasta. Jak wspominaliśmy wcześniej – dziecięce „karabiny” odkładamy na rzecz rywalizacji na wielu życiowych polach. Czy jednak dorośli muszą współzawodniczyć ze sobą wyłącznie w poważnych kwestiach? Tylko nauka, osiągnięcia sportowe i sukcesy zawodowe? Wielu dorosłych chcąc znów poczuć beztroskie współzawodnictwo, rzuca się w wir gier komputerowych. Wymagają one umiejętności, spostrzegawczości, szybkości reakcji, a przy tym ryzyko, które w nich podejmujemy, nie ma takich konsekwencji, jak to związane z rywalizacją w życiu zawodowym.

Gry komputerowe nie są jednak jedyną alternatywą. Znacznie zdrowsza, ciekawsza, bardziej emocjonująca, a przede wszystkim integrująca jest gra w paintball. Wychodząc z przyjaciółmi na paintball, znów możemy poczuć się jak na dziecięcym placu boju, jednak w wersji dużo bardziej zaawansowanej. Paintball uczy nie tylko rywalizacji, ale także szacunku do osób z drużyny i rywali, jak i przestrzegania określonych zasad gry fair play. Dla wielu to po prostu sport lub odskocznia, a dla drugich – dorosła kontynuacja zabawy w wojnę. Adrenalina i zakwasy gwarantowane!

Zobacz także

table-decoration-1632178_1280

Jak urozmaicić firmową wigilię?

Wigilia pracownicza na wesoło Wigilia pracownicza wcale nie musi być formalną uroczystością, na której obowiązuje strój wieczorowy, …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *